Jadwiga Borzęcka

 1 II 1863 r. – narodziny Jadwigi Borzęckiej w Obrembszczyźnie koło Grodna.
1869 r. – wyjazd rodziny do Wiednia z powodu choroby ojca.
1974 r. – śmierć ojca; powrót na Litwę.
1875 r. – przyjazd do Rzymu i poznanie ks. Piotra Semenenki.
1876 r. – Pierwsza Komunia Święta i sakrament bierzmowania.
25 III 1881 r. fiat na wspólne z matką zakładanie nowego zgromadzenia zakonnego.
1882 r. – ostateczny przyjazd do Rzymu i rozpoczęcie życia zakonnego.
6 I 1891 r. – śluby wieczyste Celiny i Jadwigi – oficjalne zaistnienie zgromadzenia zmartwychwstanek.
27 IX 1906 r. – śmierć m. Jadwigi w Kętach.
1950 r.  – rozpoczęcie procesu informacyjnego w Rzymie.
17 XII 1982 r. – ogłoszenie dekretu o heroiczności cnót.
2001 r. – przeniesienie zwłok do kościoła parafialnego w Kętach.

Obrembszczyzna – miejsce urodzenia Jadwigi

Jadwiga Borzęcka urodziła się 1 II 1863 r. w szlacheckiej rodzinie w Obrembszczyźnie niedaleko Grodna (dzisiejsza Białoruś). Była młodszą z dwóch żyjących córek Celiny i Józefa Borzęckich, właścicieli majątku Obrembszczyzna.

Celina Borzęcka – matka Jadwigi

Polska, znajdująca się pod zaborami, żyła w sercach swoich synów i córek, a szlacheckie dworki były ostoją polskości, tradycji i wiary.
W takim też środowisku wychowywała się Jadwinia pod okiem troskliwej matki i wśród służby i poddanych, traktowanych z życzliwością i szacunkiem.

O podejmowaniu działań patriotycznych przez państwo Borzęckich świadczy aresztowanie pani domu wraz z córeczką Jadwigą z powodu pomocy udzielonej powstańcom styczniowym. Na skutek energicznej interwencji Józefa szybko je uwolniono.

Celina z córką Jadwinią

 

Szczęśliwe dzieciństwo Jadwigi przerwała choroba ojca – został on dotknięty atakiem paraliżu. Celina, pragnąc ratować zdrowie męża, wyjechała wraz z nim i córkami w 1869 r. do Wiednia. Także tam dbała o staranne wychowanie obu dziewcząt stosownie do ich pozycji społecznej.

Jadwinia z chorym ojcem

Jadwinia

W odróżnieniu od swej starszej siostry Celki Jadwinia była refleksyjna, zadawała poważne pytania, nie lubiła tańców i zabaw. Wyraźnie pociągały ją sprawy duchowe; gdy w 1871 r. odbyła swą pierwszą spowiedź, czuła się szczęśliwa i wzruszona.

W Wiedniu według swoich możliwości starała się opiekować chorym ojcem. Jednak jej gniazdo rodzinne poczęło się kruszyć – w 1974 r. Józef zmarł.


Jadwinia wróciła z matką i siostrą do kraju. Ale niedługo znów musiały wszystkie wyjechać, ponieważ doniesiono władzom rosyjskim, że w obrembskim dworze „panienki” uczą po polsku włościańskie dzieci.

Dworek w Obrembszczyźnie od strony ogrodu

Panie Borzęckie w 1875 r. przyjechały do Rzymu, gdzie wkrótce spotkały ks. Piotra Semenenkę, zmartwychwstańca, który został ich kierownikiem duchowym. Jadwiga widziała w nim swego duchowego ojca i powierzała mu wszystkie swoje sprawy. Gdy jej siostra Celka bywała na balach i wkrótce zaręczyła się z przystojnym młodzieńcem, Jadwiga odczuwała w sercu jakąś wielką tęsknotę za Bogiem i życiem innym niż „światowe”.

Celka (z lewej) z Jadwinią Borzęckie

Jadwinia Borzęcka

 

 

 

 

 

 

 

 

Rok 1876 przyniósł Jadwidze dwa ważne wydarzenia religijne: przyjęła Pierwszą Komunię Świętą z rąk ks. Semenenki, a kard. Mieczysław Halka Ledóchowski udzielił jej sakramentu bierzmowania.

Ks. Piotr Semenenko

Połączenie z Jezusem w Eucharystii utwierdziło ją w przekonaniu, iż jest powołana do życia zakonnego, ale jeszcze nie wiedziała, jak swoje powołanie zrealizować. Gdy Celka wyszła za mąż w 1879 r., Jadwiga została sama z matką – poczuły się niejako „na rozdrożu”.

 

 

 

Celina Borzęcka

Ksiądz Semenenko, pragnąc utworzyć żeńską gałąź swego zgromadzenia, wciąż zmieniał swoje plany związane z tym dążeniem. Chciał przyłączyć obie panie Borzęckie do istniejących już zgromadzeń, ufny, że zdoła tym wspólnotom nadać duchowość zmartwychwstańską, innym razem polecał Celinie z Jadwigą tworzyć własną wspólnotę.

Jadwiga Borzęcka

Jadwiga wraz z matką znajdowały się w wielkiej rozterce. Kilka zgromadzeń chętnie by widziało u siebie tę młodą, wrażliwą i inteligentną dziewczynę, ale Jadwiga nie chciała opuścić matki, o której wiedziała, że też myśli o oddaniu się Bogu. Ostateczną decyzję podjęła w święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie w 1881 r., gdy po odprawionych rekolekcjach powiedziała Bogu swoje fiat na wspólne z matką tworzenie nowego zgromadzenia.

Obraz Zwiastowania ofiarowany Jadwidze przez matkę i ks. Piotra na pamiątkę jej fiat

Jadwiga Borzęcka

Ich kierownik duchowy wciąż czynił różne próby utworzenia zmartwychwstanek. Na takich usiłowaniach, na wyjazdach Borzęckich do Belgii czy do Paryża lub rozpoczynaniu w Rzymie życia zakonnego mijały lata, aż w końcu ten czas niepewności przecięła definitywnie śmierć ks. Piotra w 1886 r. Celina z Jadwigą przeżyły to bardzo, ale czuły, że Bóg będzie nadal tworzył przez nie swoje dzieło. Nawiązały kontakt z kard. wikariuszem Rzymu Lucidem Marią Parocchim, stworzyły niewielką wspólnotę, która stała się zalążkiem zgromadzenia zmartwychwstanek.

Matka Jadwiga Borzęcka

Ich prace i starania zostały uwieńczone dnia 6 I 1891 r. złożeniem wieczystych ślubów zakonnych przez obie – Celinę i Jadwigę. Jadwiga była dla swej matki podporą i niejako podwójną córką – naturalną i duchową. Rozumiały się doskonale, a gdy musiały się rozstać, wyjeżdżając w sprawie nowych placówek, pisały do siebie bardzo często, dzieląc się troskami i szukając nawzajem u siebie rady i umocnienia. Można powiedzieć, że formowały razem nowe pokolenia sióstr, uzupełniając nawzajem swoje oddziaływania.

Krzyż profesyjny m. Jadwigi, na stole – tekst ślubów napisany jej ręką

            Jadwiga wraz z matką zakładała placówkę w Kętach, została przełożoną w Rzymie, towarzyszyła Celinie podczas wizyt u hierarchów kościelnych i wizytacji domów zakonnych. Była nadzieją swojej matki, spokojnej o młode zgromadzenie, zamierzającej przekazać prowadzenie go w ręce swej młodej, zdolnej i rozmodlonej córki.

Matka Jadwiga Borzęcka

Jedną z najtrudniejszych misji Jadwigi była kwesta we Francji i Hiszpanii, przeprowadzona w 1894 r. Młoda zakonnica, wykształcona i władająca obcymi językami, doświadczała upokorzenia i goryczy, udając się do swych wysoko postawionych znajomych i prosząc ich o jałmużnę na potrzeby zgromadzenia. Zdaje się, że właśnie ów etap okazał się bardzo znaczący w jej dojrzewaniu do nieba.

Matka Jadwiga Borzęcka

 

 

 

Kres ziemskiej wędrówki nadszedł dla Jadwigi – jak po ludzku zdawać by się mogło – o wiele za wcześnie. Zmarła niespodziewanie w Kętach 27 IX 1906 r., mając 43 lata. Pochowano ją na cmentarzu w Kętach, skąd w 1937 r. przeniesiono jej zwłoki do krypty pod kaplicą klasztoru w Kętach. Obecnie – od 2001 r. – obie Matki Borzęckie spoczywają w sarkofagach w kościele parafialnym pw. Świętych Małgorzaty i Katarzyny w Kętach.

Podobnie jak jej matka, także Jadwiga zmarła w opinii świętości. Rozpoczęto starania o jej beatyfikację. W 1950 r. zainaugurowano proces informacyjny w wikariacie Rzymu, a potem nastąpiły dalsze etapy prowadzące do beatyfikacji. W 1982 r. ogłoszono w obecności Jana Pawła II dekret o heroiczności cnót m. Jadwigi; tym samym nadano jej tytuł czcigodnej Sługi Bożej.

Czekamy na cud, powierzając m. Jadwidze trudne sprawy tych, których obejmujemy naszą pracą apostolską. Ufamy, że Bóg zechce potwierdzić świętość naszej Współzałożycielki wyniesieniem jej na ołtarze.

 

Modlitwa o łaskę za wstawiennictwem
czcigodnej Sługi Bożej matki Jadwigi Borzęckiej

       O Chryste Ukrzyżowany i Zmartwychwstały, który sam nas zapewniłeś: „Proście, a otrzymacie”, błagam Cię z niezachwianą ufnością, abyś udzielił mi łaski … za przyczyną sługi Twojej Jadwigi, która naśladując Cię wiernie, niosła swój codzienny krzyż i szczególnie umiłowała tajemnicę Twego Zmartwychwstania.

Spraw, Panie, aby Kościół mógł radować się wyniesieniem na ołtarze sługi Twojej Jadwigi, ukazując w niej wzór życia tajemnicą paschalną. Amen. Alleluja.

Imprimatur: Hugo Kard. Poletti, Vic. Gen., Rzym, 12 X 1985 r.

Wejście do kaplicy w Kętach od strony ogrodu

Ogród przy klasztorze w Kętach z figurą Niepokalanej

Matka Jadwiga Borzęcka – obraz w Kętach (mal. Wacław Sobieraj)

Do Matki Jadwigi

Wyszłaś z drzwi kaplicy
gdzie ofiarowałaś swój dzień
Ukrytemu
wyszłaś do ogrodu
gdzie pochyla się Niepokalana

Wyszłaś kończąc trud dnia
ziarenkami różańca

Ostatnie chwile na tej ziemi
kończy się tęsknota
Miłość Pana przyzywa

Tajemnica ostatnich chwil
spotkania z Jezusem
Modlitwa przejścia
do wiecznego życia

 

 

 

 

 

 

 

 

Przed sarkofagiem Matek Borzęckich w kościele w Kętach

 

 

 

Kaplica w klasztorze Zmartwychwstanek w Kętach

 

 

 

 

sEMP

JADWIGA  BORZĘCKA
WSPÓŁZAŁOŻYCIELKA  ZGROMADZENIA  SIÓSTR ZMARTWYCHWSTANIA  PAŃSKIEGO

 Referat s. Tarsylli Krymowskiej CR wygłoszony w Kętach
w czasie sympozjum: „Kęckie sacrum” i zamieszczony w pracy zbiorowej
pod redakcją ks. dr. Stanisława Cadera pod tym samym tytułem (Kęty 2008)

W związku z beatyfikacją Celiny Borzęckiej, założycielki Zgromadzenia Sióstr Zmartwychwstania Pańskiego, pojawiło się sporo publikacji jej poświęconych, odbywały się sesje i sympozja, ukazujące sylwetkę i działalność Celiny, liczne mniej lub bardziej uroczyste nabożeństwa. Przy okazji wspomina się córkę Celiny, Jadwigę, współzałożycielkę Zgromadzenia. Właśnie przy okazji.

A tymczasem Jadwiga była w życiu i w realizacji „charyzmatu założycielskiego” matki pomocnikiem tak ważnym, że koniecznym. Matka i córka razem podjęły „sprawę Bożą”, razem wzrastały w świętości, niemal równocześnie Kościół uznał heroiczność cnót obu [1]. Sługa Boża Jadwiga jest kandydatką na ołtarze.

Dzieciństwo Jadwigi było mało sielskie i mało anielskie. Jadwinia – tak ją nazywano w rodzinie – była czwartym, najmłodszym dzieckiem Celiny z Chludzińskich i Józefa Borzęckich. Miała o 5 lat starszą siostrę i odczuwała ciągle obecny w domu żal po śmierci dwojga rodzeństwa: Kazia i Maryni. Matka w dniu urodzin Jadwigi miała lat 30, ojciec lat 42.

O Józefie Borzęckim nie pozostało wiele informacji, ale te, które ocalały w jego listach, pisanych do ojca jeszcze przed zawarciem małżeństwa z Celiną oraz w listach Celiny do córki Jadwigi i w jej „Pamiętniku dla córek”, a także we wspomnieniach wnuczki, Heleny z Hallerów Duninowej, dostarczają nieco wiadomości na temat, jakim człowiekiem był ojciec Jadwigi.

Po matce, Petroneli z Zawadzkich [2], niewątpliwie odziedziczył delikatność uczuć, dobroć, wrażliwość na biedę, ale też na piękno – był zwłaszcza miłośnikiem muzyki. W listach do ojca, Karola Borzęckiego, pisze o słuchaniu koncertu Moniuszki w Druskienikach, o pięknym śpiewie Roszaldiego, o „solennej” Mszy śpiewanej w kościele św. Krzyża w Warszawie [3]. A Celina przypomina Jadwidze: „Wasz ojciec grywał na cztery ręce z panią Moniuszkową” [4].

Listy Józefa Borzęckiego do ojca, pisane doskonałą polszczyzną, są świadectwem głębokich uczuć synowskich i chęci sprostania pokładanej w nim nadziei: założenia rodziny. W sierpniu 1851 roku pisze z Druskienik: „Dzięki najczulsze składam drogiemu Ojcu za pisma łaskawie do mnie skreślone, z rozczuleniem i wdzięcznością każdy czuły wyraz przyjmuje serce moje. Jedynym szczęściem i pociechą jest teraz dla mnie otrzymanie dowodu dobroci najlepszego mojego Ojca i udowodnienie mu uczuć moich najwyższego przywiązania. Szczerze bym pragnął nowym wdziękiem ożywić tak smutną Obrembszczyznę i nasze bolesne sieroctwo [śmierć matki, zamążpójście siostry], lecz ażeby zamiast osiągnięcia szczęścia nie zakłócić tak wzorowego i serdecznego węzła naszych rodzin, z wyborem ostrożnym być się staram i chociaż powierzchowne przymioty nieraz pociągają, chcę zgłębiać skłonności serca i gruntowne przymioty, tę rękojmię jedyną szczęścia całego życia” [5]. Każdy list kończy bardzo wylewnie, jak ten z maja 1851 roku: „polecając się dobroci i pamięci mojego najdroższego Ojca, ponawiając wyznanie uczuć najwyższego przywiązania i uszanowania dla Niego, wdzięczny i kochający syn Józef”.

Nie wydaje się jednak, by „kochający syn” odziedziczył po ojcu, marszałku grodzieńskim, umiejętności zarządzania majątkiem. Karol Borzęcki dbał o wychowanie i wykształcenie jedynaka, sprowadzał do domu starannie dobranych guwernerów i nauczycieli [6], ale nie przekazał mu głębszych  wartości narodowych i religij­nych [7]. Toteż o Józefie Borzęckim napisze wnuczka, Helena z Hallerów Duninowa, że był lubiany w towarzystwie i w rodzinie jako człowiek z gruntu dobry, ale nie był typem bohatera.

Obaj panowie Borzęccy ulegali wpływom swoich małżonek: Karol – Petroneli, osobie religijnej, prowadzącej na Grodzieńszczyźnie znaczącą działalność charytatywną; Józef – Celinie, kobiecie wybitnej pod względem moralnym, duchowym i intelektualnym. Celina wyróżniała się również w środowisku rodziny Chludzińskich, dla której była uznanym autorytetem, u której szukano rady i pomocy zwłaszcza po śmierci ojca Ignacego i przedwczesnym odejściu brata Alojzego.

Do Jadwigi można zastosować słowa wieszcza: „Urodzona w niewoli, okuta w powiciu”. Przyszła na świat, gdy w kraju rozgorzało powstanie narodowe, 1 lutego 1863 roku. Miała parę tygodni, kiedy wraz z matką znalazła się w carskim więzieniu, w klasztorze pojezuickim w Grodnie, za wspieranie powstańców przez Celinę Borzęcką. Wzrastała w atmosferze niepokoju, prześladowań, kryzysu gospodarczego jako skutków polityki represyjnej zaborcy.

Wprawdzie dom rodzinny w Obrembszczyźnie był oazą chroniącą dzieci przed zagrożeniami losu, jednak wrażliwa Jadwinia wcześnie dostrzegała i odczuwała cierpienia ludzi z najbliższego otoczenia. Może stąd się rodzi dziwna dojrzałość dziewczynki, refleksyjność, zaduma, niechęć do ujawniania swoich uczuć i własnego rozumienia świata. Wcześnie przejawia mocną osobowość. Z uporem broni swoich racji, niezależności w myśleniu, niechętnie ulega pouczeniom matki. Jednocześnie jest dzieckiem skłonnym do entuzjazmu, spontanicznej radości, umiejętności cieszenia się i kochania [8].

Miała zaledwie 6 lat, gdy właściwie skończyło się dla niej dzieciństwo „sielskie, anielskie”. Ciężka choroba Józefa Borzęckiego, konieczność opuszczenia kraju dla leczenia dobrego, kocha­jącego, a obezwładnionego paraliżem ojca, znalezienie się w wielkim obcym Wiedniu musiało być ciężkim przeżyciem dla całej rodziny. A Jadwinia już wówczas ujawniła niezwykłą zdolność zapominania o sobie, troski o innych, poświęcenia [9]. Uczyła się w domu. W wieku lat 12 oprócz ojczystego języka znała angielski, francuski i z konieczności niemiecki. Śmierć ojca w 1874 roku, jego pogrzeb w kaplicy grobowej Borzęckich w Obrembszczyźnie, pobyt w rodzinnych stronach – to wszystko wywarło na dorastającej Jadwini silne wrażenie. Obie córki Celiny zbliżyły się do miejscowej ludności, pragnęły dzielić się tym, co posiadały, czego się nauczyły, z dziećmi służby i mieszkańców wsi. Zaczęły udzielać lekcji, przede wszystkim uczyły czytania i pisania po polsku, organizowały wieczorki z recytacjami i modnymi ówcześnie „ żywymi obrazami”. Ta aktywność panien Borzęckich zaniepokoiła władze gubernialne. Życzliwy urzędnik ostrzegł Celinę przed konsekwencjami „nielegalnej działalności” i radził wywieźć dziewczynki z kraju [10]. W roku 1875 matka z córkami wyjechała przez Warszawę, Wiedeń, Wenecję do Rzymu.

Rozpoczął się kolejny etap życia Jadwigi, która parokrotnie będzie odwiedzała Obrembszczyznę, ale właściwie nie miała odtąd rodzinnego domu.