Matka Jadwiga Borzęcka


Jadwiga zdaje sobie sprawę z tego, że matka, którą niewątpliwie kocha, ale od której bardzo się różni usposobieniem, będzie odtąd dla niej podwójną matką, a ona na mocy ślubu posłuszeństwa będzie jej podwładną. Ta sytuacja wymagała od Jadwigi postawy prawdziwie heroicznego posłuszeństwa, by stać się narzędziem w ręku przełożonej zakonnej. Nie czuła się „narzędziem”, bo ukochała posłuszeństwo i pragnęła być dla podwójnej matki Cyrenejczykiem. Brała na siebie najcięższe brzemię krzyża i zastępowała w szczególnie trudnych obowiązkach, chroniła przed atakami nieprzychylnego środowiska.

Gdy pierwsza wspólnota przyszłego Zgromadzenia otworzyła w 1887 roku szkołę dla ubogich dziewcząt w Rzymie, Jadwiga objęła obowiązki dyrektorki. Patronem szkoły – z ini­cjatywy kardynała Lucido Parocchiego – został św. Jan Kanty. 23-letnia Jadwiga z zapałem podjęła trud pracy apostolskiej, wykazując niepospolity talent pedagogiczny, umiłowanie młodzieży i doskonałą organizację skromnego dzieła, które dało początek licznym w przyszłości placówkom wychowawczym Zgromadzenia. Już w tej szkole realizowano ideę głoszoną przez Bogdana Jańskiego i pierwszych zmartwychwstańców: odrodzenie społeczeństwa. Ks. Walerian Kalinka uważał, że „na polu moralnym i religijnym nic dobrego, nic skutecznego nie można zrobić bez niewiasty; rodzina jest tym, czym ją tworzy niewiasta: wiernym zwierciadłem jej cnót lub występków, zalet lub niedostatków, przeto i naród jest tym, czym go zrobi niewiasta” [25]. W prawie zakonnym zmartwychwstanek zapisano: „Celem bliższym Zgromadzenia jest nauczanie i wycho­wanie chrześcijańskie dziewcząt” [26].

Ważnym wydarzeniem w życiu obu Borzęckich była prywatna audiencja 2 VII 1889 roku u papieża Leona XIII. Ojciec Święty udzielił błogosławieństwa dla rozpoczętego dzieła, pozwolił na złożenie ślubów zakonnych i włożenie habitów, co nastąpiło 6 I 1891 roku w Rzymie. Obie Założycielki mogły złożyć od razu profesję wieczystą po dziewięcioletnim nowicjacie.

Gdy latem tegoż roku Matka Celina wyjechała do Polski, by w kraju otworzyć dom Zgromadzenia, Jadwiga została w Rzymie i oprócz zarządzania szkołą pełniła obowiązki przeło­żonej domu, mistrzyni nowicjatu i alumnatu, organizowała kancelarię, utrzymywała kontakty z władzami kościelnymi w Watykanie. Bardzo ożywiona korespondencja między matką i córką wskazuje na ścisłą współpracę i wzajemne podtrzymywanie się w trudnych sytuacjach rozwija­jącego się dzieła.

Gdy Matka Celina waha się z wyborem miejsca osiedlenia się w Galicji, Jadwiga zachęca do wyboru Kęt. Dostrzega dobre strony apostolstwa w małym miasteczku. Interesuje się szczegółami: wyglądem nabytej chaty, mieszkańcami Kęt, kościołami, siostrami klaryskami, a Matka barwnie opisuje warunki życia i zwyczaje miejscowej ludności. Pierwszy raz przybyła do Kęt na poświęcenie kamienia węgielnego pod nowy klasztor, latem 1892 roku. Odtąd każdego roku stara się być „w kochanych Kątkach” – jak pisze w liście do s. Marii Zubylewicz – bo to taki zaciszny kąt, który nam Pan Bóg zgotował w Kętach” [27].

Stara się pomóc matce  w spłaceniu długów zaciągniętych na budowę w Kętach i w tym celu podejmuje kwestę w Hiszpanii i we Francji. W „Dzienniczku z podróży” zanotowała: „Wszelkie wskazówki woli Bożej skłoniły mnie do przekonania, że obowiązkiem moim jest udać się na kwestę na cel fundacji naszej w Kętach – lecz jakież walki, ile cierpienia, wahania się i uczucia wstrętu naturalnego przebyłam. […] Prócz tego uczucie nieudolności i niedoświadczenia mego w podobnej sprawie wstrzymałoby mnie z pewnością , gdyby nie najgłębsze zrozumienie, że Bóg właśnie najnieudolniejsze narzędzia wybiera do dzieła swego, bo wtenczas nie ja, ale On za mnie i we mnie zrobi, co Mu się spodoba. Więc na bok wszelkie względy osobiste; tu tylko zniknąć trzeba, skoro sam Pan chce tej ofiary ze mnie. Zniknąć i zaufać” [28]. To kwestowanie było dla Jadwigi odprawianiem drogi krzyżowej, najeżonej upokorzeniami w przedpokojach arystokratek, takich jak: Czetwertyńska, Potocka, Przeździecka, Starzyńska, a efekt finansowy – znikomy.

Listy między Założycielkami kursują co dwa, trzy dni: wymieniają się informacjami, dzielą się pomysłami, udzielają nawzajem sobie rad, wspólnie podejmują ważniejsze decyzje, jak na przykład otwarcia w 1896 roku domu misyjnego przy współpracy ze zmartwychwstańcami w Bułgarii. Razem wizytują tę placówkę w 1899 roku.

W 1897 roku Jadwiga przyjeżdża do Polski i obejmuje przełożeństwo domu zakonnego w Kętach, gdzie jest nowicjat, a poza tym siostry prowadzą szkołę szycia i haftu, ochronkę, uczą w szkole i udzielają się w pracach parafialnych. Przełożona dba nie tylko o formację kandydatek do Zgromadzenia ze wszystkich zaborów, ale także o dobre wychowanie i wykształcenie. Sama przygotowuje do ślubów, udziela indywidualnych rekolekcji, troszczy się o piękno liturgii, gra na fisharmonii podczas nabożeństw i uczy siostry śpiewu. Jednocześnie współpracuje z Matką Celiną nad redakcją Konstytucji Zgromadzenia i zabiega o ich zatwierdzenie.

Jadwidze powierza Przełożona Generalna, Matka Celina, rozpoznanie warunków, środowiska, możliwości działalności apostolskiej w zaborze rosyjskim, by otworzyć domy w Częstochowie i w Warszawie. Jadwiga była nadal podwładną władz rosyjskich i w związku z nowymi obowiązkami często przekraczała granicę między zaborem austriackim a rosyjskim. Zakła­danie domów zakonnych w Królestwie było zabronione. Siostry mogły na tym terenie działać „konspiracyjnie”, jako osoby świeckie. Jadwiga również  za każdym razem musiała przebierać się w strój świecki, co odczuwała jako dodatkowe utrudnienie i upokorzenie. „Kończę – pisze w jednym z listów do s. Marii Zubylewicz – by się pakować, przewdziewać i jechać na ścięcie dla natury, a na łaskę krzyża dla Pana” [29]. Była też gotowa udać się do Ameryki, by otworzyć misję wśród emigrantów polskich w Chicago. Jej nie najlepsze zdrowie i konieczność wspierania matki w zarządzaniu rozwijającym się Zgromadzeniem nie pozwoliły na podjęcie jeszcze jednego obowiązku. Pojechała razem z matką w 1902 roku, w  dwa lata po osiedleniu się sióstr w Ameryce, by na miejscu zapoznać się z życiem sióstr, oczekiwaniami duchowieństwa i potrzebami tamtejszego społeczeństwa.

Po powrocie do Europy Jadwiga dłuższy czas spędziła w Rzymie, gdzie jej znajomość języka, środowiska oraz gotowość wspierania Matki w początkach budowania podstaw prawnych Zgromadzenia były nie do przecenienia. „Cóż za szczęście, że razem dźwigamy nasz  krzyż” – pisała Matka Celina do s. Marii Zubylewicz w 1904 roku [30].